Wydaje się, że jakkolwiek zadufani w sobie są socjaliści, nie mogą oni nie spostrzec potwora legalnej grabieży po tylu doświadczeniach społecznych. Co wobec tego robić? Sprytnie kamuflują go na oczach wszystkich, nawet swoich wyznawców, pod uwodzicielskimi słowami braterstwa, solidarności, organizacji i stowarzyszania się. A ponieważ my nie żądamy aż tyle od prawa, gdyż wymagamy od niego jedynie sprawiedliwości, oskarżają nas o odrzucanie braterstwa, solidarności, organizacji i stowarzyszania się i rzucają nam w twarz epitet indywidualistów.
Niech więc się dowiedzą, że nie jesteśmy przeciw organizacji naturalnej, lecz narzuconej.
Nie przeciw wolności stowarzyszeń, lecz tych ich form, do których narzucania socjalizm rości sobie prawo.
Nie przeciw braterstwu spontanicznemu, lecz dyktowanemu przepisami prawnymi.
Nie przeciw solidarności naturalnej, lecz sztucznej, która jest tylko niesprawiedliwym przenoszeniem odpowiedzialności na innych.
Socjalizm, jak stare polityczne ideologie, z których się wywodzi, myli rząd ze społeczeństwem.
To dlatego za każdym razem, gdy nie chcemy, by coś zostało zrobione przez rząd, on wyciąga z tego wniosek, że nie chcemy, by to coś zostało w ogóle zrobione.
Odrzucamy państwową oświatę – zatem nie chcemy oświaty.
Odrzucamy państwową religię – zatem nie chcemy religii.
Odrzucamy równość zarządzaną przez pastwo – zatem nie chcemy równości itd.
To tak, jakby oskarżano nas o to, że nie chcemy, by ludzie jedli, ponieważ odrzucamy pomysł, by to państwo upra­wiało zboże.
Jakże mogła w świecie polityki zdobyć przewagę ta przedziwna myśl, żeby z prawa wydobywać to, co się w nim nie zawiera – bogactwo, naukę i religię, wreszcie tworzyć z jego pomocą rozmaite dobra i towary?
#bastiat 1850r.
#ekonomia #libertarianizm #akap #anarchokapitalizm #anarchoindywidualizm #kapitalizm #socjalizm #cytatywielkichludzi