Tak jest zawsze i wszędzie, gdzie z dostateczną swobodą działa wolna
konkurencja. Ona jest siłą, która organizuje najsprawniej życie gospodarcze.
Spotykamy często z teoretycznej literatury socjalizmu, lub z praktyki
bolszewickiej żywcem przejęte twierdzenia, że gospodarka taka przedstawia
chaos, zamęt, żywioł nieokiełzany, który trzeba ujmować w planowość
(Planwirtschaft) by nakierować go ku dobru ogółu. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Wolna konkurencja sama wyznacza
plan ogólny i proporcje, w których potrzebne są w danym ustroju różne działy
produkcji. Każda gałąź wytwórczości, która daje zyski wyższe aniżeli przeciętny
zysk, osiągany w innych działach, jest zbyt szczupło rozwinięta. Powinno się ją
rozwinąć i przy zasadzie wolnej konkurencji sama ona rozkwitnie, napłyną do
niej bowiem, za wskazówką wyższych zysków jak za igiełką kompasu, kapitały
i praca. Każdy dział produkcji, który przestaje się opłacać, względnie procentuje się
niżej jak przeciętnie, jest w hipertrofji. Wolna konkurencja sama, poprzez
odpływ kapitałów i pracy, ścieśni go do właściwych rozmiarów.
Adam Heydel, Etatyzm po polsku
#4konserwy #polityka #myslnarodowa #dmowskinadzis #marszniepodleglosci #nacjonalizm #patriotyzm #ruchnarodowy #neuropa #publicystyka #gospodarka #ekonomia #wolnyrynek